Data operacji: 15 – 17.06.2026 r.
Główni dowodzący (opiekunowie): Barbara Naguszewska, Justyna Krzyżak, Monika Jurgielewicz - Jamrozik

Oddział szturmowy: Klasa 8A i 8B, 7A i 7B

Oficjalny cel: Edukacja historyczna i krajoznawcza

Prawdziwy cel: Zakup zapasów pierników i przetrwanie w pociągu bez marudzenia.

Kronika wydarzeń

          Operacja rozpoczęła się o nieludzkiej porze, czyli o 5:45 rano. Mimo ciężkich powiek, wszyscy zameldowali się na pokładzie pociągu. Droga minęła pod znakiem testowania limitów głośności naszych telefonów i sprawdzania, ile paczek chipsów można zjeść przed śniadaniem.

          Po dotarciu na miejsce przywitał nas Toruń i nasz przewodnik, który od razu rzucił nas na głęboką wodę. Dosłownie i w przenośni, bo zaczęliśmy od toruńskiej starówki, Krzywej Wieży. Tam odbył się masowy test prawdomówności – każdy musiał ustać przy ścianie z piętami przyklejonymi do muru. Oficjalnie ogłaszamy: nasza klasa to wzór uczciwości (choć grawitacja miała na ten temat inne zdanie, a kilku z nas prawie zaliczyło twarde lądowanie).

          Następnie zaliczyliśmy szybki marszobieg śladami Mikołaja Kopernika. Zobaczyliśmy jego dom, pomnik, a nawet Ratusz. Dowiedzieliśmy się, że Kopernik „wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię”, co z perspektywy naszej porannej pobudki uznaliśmy za spory wyczyn. Kolejnym punktem programu były warsztaty w Piekarni Starotoruńskiej. Tutaj zamieniliśmy się w średniowiecznych czeladników. Pod czujnym okiem Wiedźmy Korzennej i Mistrza Piekarskiego przesiewaliśmy mąkę i wałkowaliśmy ciasto z taką furią, jakby od tego zależały nasze oceny z zachowania. Efekt? Własnoręcznie zrobione pierniki, które pachniały tak dobrze, że połowa klasy próbowała je zjeść, mimo ostrzeżeń, że są tylko ozdobne.

          Odwiedziliśmy również Planetarium. Wygodne fotele i zaciemniona sala były idealnym miejscem na... chwilową regenerację sił (czyt. drzemkę), ale kosmiczny seans o gwiazdach szybko nas rozbudził. W programie wycieczki nie obyło się bez wizyty w Muzeum Podróżników im. Tonego Halika,  rejsu statkiem po Wiśle, zwiedzania Fortu IV z ogniskiem oraz gry miejskiej na finał wycieczki.

Raport końcowy

           Do domu wróciliśmy po g.22. Strat w ludziach nie odnotowano. Wszyscy wrócili cali, zdrowsi (głównie od nadmiaru cukru z pierników) i zintegrowani jak nigdy dotąd.

Toruń oficjalnie uznajemy za zdobyty!